Jak rząd chce zablokować Polakom dostęp do stron porno? I czy to ma sens?

Jesteś rodzicem? Zastanawiasz się jak chronić swoje dziecko przed zagrożeniami w internecie (także przed pornografią)? Skontaktuj się z nami a pomożemy Ci skonfigurować sprzęty odpowiednio tak, aby w jak największym stopniu wprowadzić ochronę

Nie wszystkie problemy tego świata da się sensownie rozwiązać technologią. Naszym zdaniem, jednym z takich problemów jest próba zablokowania dzieciom dostępu do pornografii w internecie, którą właśnie podjął premier Morawiecki.

Wielka Brytania wycofała się z tego pomysłu

Dwa miesiące temu, 16 października, rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie wprowadzi weryfikacji wieku osób, które chciałyby zobaczyć zawartość serwisów pornograficznych. (por. The UK’s porn block is officially dead). Dodajmy, że nie była to impulsywna decyzja — takie restrykcje Wielka Brytania chciała wprowadzić od ponad 5 lat i trzy razy opóźniała ich implementację.

Chociaż Część 3 Digital Economy Act, została odrzucona, to Wielka Brytania zapowiedziała zrealizowanie “idei” w inny sposób, który w kwietniu nakreślono w dokumencie Online Harms White Paper. Ale na podstawie tego dokumentu do tej pory nie powstało żadne prawo… Nie dziwne, bo przeszkód do wprowadzenia weryfikacji wieku w celu blokady dostępu do treści pornograficznych jest naprawdę sporo.

Na co wskazuje się, jako główną przyczynę porzucenia przez Wielką Brytanię pomysłu blokady dostępu do treści pornograficznych? Na konieczność wprowadzenia internetowej weryfikacji wieku, a raczej wynikające z tego zagrożenia dla prywatności obywateli oraz skomplikowane wdrożenie po stronie dostawców treści (i ocena tego, kto miałby być objęty takim obowiązkiem).

Gdyby pomysł “centralnej” weryfikacji wieku wdrożono, ktoś miałby sporą bazę z wrażliwymi informacjami na temat milionów obywateli. A w bazie musiałyby znaleźć się nie tylko informacje potwierdzające wiek (np. kopia dokumentu lub karty płatniczej) ale także ślad komu (tj. jakiej stronie pornograficznej) potwierdzono, że dany obywatel jest osobą dorosłą. I kiedy. I ile razy. A stąd już prosta droga do określenia, czy Harry woli Azjatki, trójkąty, czy creampie. Bo o ile Harry może nie mieć problemu z tym, że ktoś wie, że ogląda porno (prawie każdy to robi!), to już konkretne fetysze, wolałby zachować dla siebie, a próba weryfikacji wieku na kinkyhorselatexdressedporn.com niestety je zdradzi.

Brytyjczycy na szczęście zauważyli te ryzyka i ocenili je jako groźniejsze niż to, że za pomocą porno-blokady utrudni się (ale nie zablokuje w 100%) niektórym dzieciom dostęp do treści pornograficznych. O tym jak dokładnie dzieci obchodzą takie blokady i dlaczego nie są one skuteczne, napiszemy w kolejnych akapitach. Co więcej, pojawiły się zastrzeżenia, że badanie firmy OnePoll, iż co dziesiąte dziecko w wieku 12-13 lat jest uzależnione od pornografii, które sprowokowało prace nad ustawą, było nierzetelne.

Cudownym gwoździem do trumny całego projektu jest to, jak wygląda strona, którą stworzyło brytyjskie ministerstwo, aby wytłumaczyć idee blokady i zapewnić o jej “bezpieczeństwie” dla prywatności 🤣

Teraz Polska!

Wygląda na to, że informacja o porzuceniu pomysłu przez Brytyjczyków, po 2 miesiącach zaktywizowała Polaków. Propozycję wprowadzenia odrzuconego przez Brytyjczyków pomysłu ogłosił premier. Ale premier jest politykiem, wiec ciężko by to, co powiedział w tym temacie (w którym nie jest przecież ekspertem) postrzegać jako rzeczowy materiał do analizy. Zostawmy więc jego konferencje prasową, a skupmy się na propozycji Stowarzyszenia Twoja Sprawa, którą udostępniono na stronie opornografii.pl — bo to na jej podstawie rząd chce coś zrobić i to “ponad podziałami partyjnymi”. Co dokładnie — tego jeszcze nie wiadomo. Ale w przedstawionym premierowi przez stowarzyszenie STS projekcie ustawy przeczytać możemy, że:

  1. ustawa dotyczy nie tylko podmiotów udostępniających “kwalifikowane treści pornograficzne”, ale również tych, którzy świadczą usługi płatnicze i telekomunikacyjne.
  2. ustawa dotyczy podmiotów zagranicznych, jeśli jest do nich dostęp z Polski
  3. tak definiuje się “kwalifikowane treści pornograficzne”

4.regulować wszystko ma KRRiT, ale ma zostać powołany także współregulator, którym ma zostać Fundacja powołana na mocy ustawy, a nad którą nadzór sprawować będzie minister ds. cyfryzacji 5.ta fundacja ma m.in. monitorować treści udostępniane w internecie w celu namierzania podmiotów udostępniających treści pornograficznych i weryfikować wykonanie przez te podmioty obowiązku wynikającego z ustawy. Fundacja ma też zgłaszać niespełniające obowiązku blokady podmioty do regulatora (KRRiT), a zagranicznym podmiotom, które są “zgłaszane”, Fundacja będzie wysyłać komunikację “we wszystkich językach Unii Europejskiej” — natomiast odpowiedź od podmiotu musi być w języku polskim. Co ciekawe, sama komunikacja będzie uznawana za skutecznie doręczoną w chwili wysłania:

  1. podmioty udostępniające kwalifikowane treści pornograficzne mają obowiązek stosować skuteczne narzędzia weryfikacji wieku, przy czym za skuteczne uważa się nawet te nieskuteczne, możliwe do obejścia przez osoby małoletnie jeżeli wymaga to od nich “nadzwyczajnych środków i działań, których nie można oczekiwać od przeciętnego odbiorcy” (czy zmiana serwera DNS to nadzwyczajne działanie?)
  2. NIE POWSTAŁY JESZCZE ale mają powstać minimalne kryteria, jakim “skuteczne narzędzia powinny odpowiadać”, więc NIE WIADOMO JAK RZĄD CHCE WERYFIKOWAĆ WIEK. W zamyśle, mają one uwzględniać zarówno możliwości techniczne jak i zapewniać odpowiedni poziom ochrony danych osobowych i prywatności
  3. powstanie rejestr podmiotów świadczących usługi dostępu do kwalifikowanych treści pornograficznych BEZ stosowania narzędzi weryfikacji wieku. Rejestr będzie jawny (czyli każdy będzie mógł poznać listę nowych stron porno, których jeszcze nie zna, wprost z rządowej strony…).
  4. dostawcy internetu muszą blokować nieodpłatnie dostęp do tych serwisów wpisanych do rejestru “poprzez ich usunięcie z systemów teleinformatycznych służących do zmiany nazw domen internetowych na adresy IP” nie później niż w ciągu 48 godzin od opublikowania wpisu w rejestrze.
    Czyli chodzi o blokadę na serwerach DNS operatorów. Korzystanie z innego serwera DNS ominie restrykcje w dostępie do strony, która zostałą zablokowana, bo jej właściciel miał gdzieś prośbę Polaków o wprowadzenie jakiegośtam mechanizmu na wejściu dla polskich IP. Co więcej, twórcy ustawy chyba zapomnieli, że przeglądarki internetowe (Firefox, Chrome) właśnie wbudowują usługi prywatnościowe dotyczące m.in. połączeń DNS (por. DNS over HTTPS), które sprawią, że taka forma blokowania ruchu na nic się zda i nawet nic nie trzeba będzie robić, żeby ją ominąć…
  5. dostawcy usług płatniczych i usług telekomunikacyjnych o podwyższonej opłacie (SMS Premium), będą mieć zakaz prowadzenia biznesu z podmiotami wpisanymi do rejestru.

Jak pisze autor postulatów, fundacja STS, w swoim oświadczeniu dot. powyższego projektu ustawy:

“Postulaty te dyskutowano w gronie specjalnego zespołu roboczego, do udziału w którym Stowarzyszenie zaprosiło takie podmioty jak Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Ministerstwo Cyfryzacji, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, IAB Polska, Fundacja Panoptykon, NASK oraz Związek Dużych Rodzin 3+.

Udziału w pracach zespołu nie należy traktować jako poparcia przez którąkolwiek z instytucji dla ostatecznej wersji projektu ustawy. Niektórzy przedstawiciele nie brali udziału we wszystkich spotkaniach, a przyjęty dokument stanowi bazę wyjściową do podjęcia konstruktywnych działań, stwarzających dzieciom lepsze i bezpieczniejsze warunki do korzystania z przestrzeni cyfrowej. Przy pracach uwzględniono zdecydowaną większość uwag, które były podnoszone przez uczestników prac zespołu, przy czym projekt nie zawiera rozwiązań, co do których większość członków zespołu zgłaszałaby zastrzeżenia.”

Nasze 3 grosze

Żeby było jasne. W 100% popieramy ochronę dzieci przed pornografią. Nie uważamy jednak, aby skuteczną ochroną było blokowanie treści w internecie, niezależnie od tego, czy miałoby ono być realizowane przez weryfikację wieku. Taka forma “ochrony”, jaką proponuje fundacja STS jest:

  • Iluzoryczna, bo możliwa do obejścia. O tym jak obchodzić blokadę DNS pisaliśmy już wiele razy. Wystarczy zmiana serwera DNS na nieoperatorski, np. 8.8.8.8 lub 1.1.1.1. Nie potrzeba do tego nawet VPN-a. Bardzo naiwne jest sądzić, że dzieci, które od urodzenia dorastają z internetem i smartfonem nie potrafią z niego skorzystać w zakresie zmiany serwera DNS lub zainstalowania darmowej aplikacji VPN Hub… Zresztą, niebawem, po wydaniu nowych wersji przeglądarek Firefox i Chrome, dzieci nie będą musiały robić niczego, aby ominąć blokadę, bo przeglądarki te nie będą korzystać z serwerów DNS lokalnych dostawców internetu.
  • Wybiórcza, bo nie uwzględnia wszystkich serwisów, na których dzieci mogą spotkać się z pornografią. A dziś dzieci spotykają się z nią także, a może nawet przede wszystkim (ktoś je o to w ogóle zapytał?) na Instagramie, TikToku, Twitterze czy Reddicie. Zarówno w publicznie dostępnych przestrzeniach takich niepornograficznych serwisów jak i na “prywatnych grupach” czy czatach 1:1. Fundacja powołana ustawą do tych zakamarków nie dotrze. A dzieci tak. Bo kolega powie koledze w szkole na przerwie albo roześle znajomym link whatsappem. Ba! Nawet wpisanie w Google słowa “porn” zwraca spodziewane wyniki. Czy Google też będzie objęte blokadą?
    • Niedopracowana i narażająca prywatność Polaków, bo proces weryfikacji przecież przejść będzie musiał każdy, nawet pełnoletnia osoba, która będzie chciała uzyskać z Polski dostęp do takiego np. PornHuba. Dorosły Polak będzie musiał się jakoś uwierzytelnić. Jak dokładnie? No tego najważniejszego ustawa właśnie nie precyzuje, a to jest kluczowa informacja, która powinna przesądzić o być albo nie być tego projektu. Ma wpływ na koszty, sens i skuteczność stanowionego prawa/blokady. Ustawa w obecnej formie jest niedopracowana w krytycznym aspekcie. Teraz nie wiemy nawet jakie dane (osobowe), komu i jak często będziemy musieli udostępnić, aby obejrzeć sobie film z szarą Saszą. Czy będzie to skan naszego dowodu? A może konieczność uruchomienia kamery i wykonania zdjęcia twarzy z dzisiejszą gazetą, czyli pomysł na jaki wpadli w Australii, por. (Chcesz zobaczyć porno? Pokaż twarz do kamerki w laptopie). To bardzo groźne, nie wiedzieć w co się pakujemy. Ten problem dostrzegają też prawnicy, m.in. dr Paweł Litwiński, kluczowa postać jeśli chodzi o RODO:Jeszcze raz podkreślmy, że wciąż nie wiadomo, cóż to za tajemnicza instytucja, która miałaby odpowiadać za weryfikację naszego wieku i jakie mamy gwarancje, że nie wykorzysta ona naszych danych? Może niekoniecznie będzie nas wprost szantażować, że częściej oglądamy kategorię “zoofila” niż “amatorki”, ale może rozważyć sprzedaż naszych danych innym firmom. Albo — co najbardziej prawdopodobne — utraci je w wyniku włamania lub zatrudnienia niegodnego zaufania pracownika, który te dane wyniesie i sprzeda przestępcom. A ci, jak to zwykle bywa w takich tematach, zaczną nas szantażować (por. Włamanie na Zbiornik.com i szantaż użytkowników). To może zakończyć się falą samobójstw. W innych krajach po takich wyciekach dochodziło nawet do morderstw (nie zapominajmy, że homoseksualizm wciąż w niektórych krajach jest przestępstwem, por. Wykradziono dane 37 miłośników skoków w bok, część zostanie ukamieniowana).
Na marginesie, trzeba tu wspomnieć że takie same dane jakimi dysponowałaby nieznana obecnie w szczegółach “instytucja weryfikująca” już teraz ma Wasz dostawca internetu. Jego urządzenia sieciowe logują ruch i wiedzą gdzie, jak często wchodzicie. Na tej podstawie można śledzić wasze upodobania i preferencje. NSA taką możliwość zaglądania w ruch internautów wykorzystywało do swoich celów. Ale dziś te dane analizują nie tylko służby — niektórzy z operatorów po prostu sprzedają je firmom marketingowym. Polecamy tym temacie lekturę naszego artykułu sprzed roku: Co wie o Tobie Twój dostawca internetu i jak sprawić aby nie wiedział tego co robisz na komputerze i smartfonie.

W samej zresztą Wielkiej Brytanii też zaczęło się początkowo od pornografii, a potem skończyło się na poszerzeniu kategorii stron objętych domyślną blokadą — dołączyły do niej “treści ekstremistyczne” dla niektórych będące po prostu treściami politycznymi, ale innymi niż preferowane przez rząd.

Jak to zwykle bywa, do przekonania społeczeństwa do cenzury, najpierw używa się “dobra dzieci” albo “terrorystów”, a potem, jak mechanizmy są wdrożone, zakres łatwiej jest poszerzyć… Czy tak samo będzie z “mechanizmem do weryfikacji wieku” (jakkolwiek miałby on wyglądać)? Zaraz pojawią się wymogi legitymowania się przed dostępem do stron z grami komputerowymi albo pewnymi hasłami w Wikipedii, o których wiedzieć powinni tylko dorośli? Mechanizm przecież już będzie dostępny…

 

“Bo Polska tego chce? Plażo, proszę!”

Abstrahując od 4 powyższych słabości zaproponowanego podejścia do ochrony dzieci przed treściami pornograficznymi, należy pamiętać że zagraniczni dostawcy mogą po prostu zignorować jakąś fundacyjkę z Polski, która powołuje się na jakąś polską ustawkę i do nich pisze wymagając, aby natychmiast zaimplementowali “skuteczną formę weryfikacji wieku osób oglądających kwalifikowane treści pornograficzne przez osoby odwiedzające tę stronę z Polski”.

Żaden inny kraj na świecie nie wymaga od dostawców treści takich restrykcyjnych form weryfikacji wieku, więc trudno jest nam uwierzyć, że któryś z zagranicznych graczy zrobi ukłon w stronę Polaków, którzy w większości przecież za dostęp do serwisów porno nie płacą, więc nie są istotnymi klientami.

Co to oznacza? Że 56-letni Henryk nie wejdzie więcej na PornHuba, bo będzie go miał zablokowanego. A 13 letnia Kasia wejdzie, bo ona — w porównaniu do Henryka, umie w komputery i podmieni sobie DNS-a albo kliknie na aplikacji VPN. Brawo, ograniczyliśmy nietechnicznemu Henrykowi jego wolność i prawo do oglądania czego chce w internecie!

W kontekście powyższego, szkoda nawet czasu na poboczne dywagacje, takie jak:

  • – czy tak realizowana blokada powinna dotyczyć osób do 18 roku życia, kiedy w Polsce z 16-latkami można uprawiać seks?
  • – czy strony z rysunkami (nie filmami), albo animacjami, samym audio lub tekstowymi opowiadaniami z tematyki porno też będą blokowane? A galerie z renesansowymi obrazami na których pełno “gołych bab i facetów”?
  • – jakie koszty taka blokada wywoła po stronie operatorów? Zwiększona obsługa połączeń na infolinii to pierwsze co przychodzi nam do głowy, ale pewnie nie jest to jedyny dodatkowy wydatek…
  • – ile zapłacić będą musiały serwisy internetowe tej mitycznej instytucji do weryfikacji wieku? Przecież nie będzie ona robić tego charytatywnie. Ktoś musi ją utrzymywać. Serwisy porno, czy my, podatnicy?

 

Gdzie faktycznie leży problem?

Nie jesteśmy pewni, czy to pornografia jest najgroźniejszym zjawiskiem, jakie należy wyeliminować wśród dzieci w pierwszej kolejności. Może jednak gorszym problemem dla młodzieży jest obecnie patostreaming lub cyberbulling? Co na dzieci ma bardziej druzgocący wpływ krótko i długofalowo? Nie potrafimy odpowiedzieć na te pytania, bo nie jesteśmy psychologami dziecięcymi. Może ktoś z czytelników zna takie badania?

Na tyle jednak na ile ogarniamy internet, a także bazując na rozmowach ze znajomymi dziećmi, że wiemy iż na niepożądane treści mogą one natknąć się nie tylko w sieci i nie tylko świadomie ich szukając. Dlatego w pierwszej kolejności chyba warto, aby odpowiednią pracę wychowawczą wykonali rodzice, przygotowując młodego człowieka na to co może, a niekoniecznie chce (lub może i bardzo chce) zobaczyć w internecie. Także na udających dzieci pedofilów (polecamy lekturę tego wstrząsającego artykułu o 37-letniej mamie, która udając 11-latkę łapie pedofilów w internecie).

Niestety, wielu rodzicom brakuje zarówno wiedzy w tym temacie jak i zdolności — dlatego warto byłoby postawić na edukacje i kampanie społeczne, a także znaleźć uczniom czas w planie lekcji na przedmiot “przygotowanie do wychowania w rodzinie”, ale taki z prawdziwego zdarzenia, który wyjaśni m.in. że sceny i aktorzy w filmach porno mają atrybuty i zdolności dalece odbiegające od średniej populacji, więc nie trzeba od razu wpadać w kompleksy. Niestety, edukacja seksualna w Polsce obecnie leży i kwiczy.

A to rodzice, a nie serwery DNS powinny wychowywać nasze dzieci…

Jesteś rodzicem? Zastanawiasz się jak chronić swoje dziecko przed zagrożeniami w internecie (także przed pornografią)? Skontaktuj się z nami a pomożemy Ci skonfigurować sprzęty odpowiednio tak, aby w jak największym stopniu wprowadzić ochronę

Przejdź na stronę główną

Umów wizytę online

Zamów serwis zdalny

 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz