Polscy studenci zaprojektowali marsjańską kolonię! Twardowsky pomieści tysiąc osób

Baza na Marsie

Baza ma być pojemna i samowystarczalna ekonomicznie – to główne założenia międzynarodowego konkursu Mars Society. Swoją propozycję przygotowali studenci Politechniki Wrocławskiej. Czy Twardowsky znajdzie się wśród finalistów, dowiemy się za kilka tygodni. Zwycięzcę poznamy we wrześniu, podczas International Mars Society Convention w Los Angeles.

Twardowsky to wspólne dzieło studentów i doktorantów Politechniki Wrocławskiej, skupionych wokół inicjatywy badawczej Space is More i Projektu Scorpio. Pomogli też członkowie Koła Naukowego MOS i inicjatywy LabDigiFab. Prace trwały od października zeszłego roku. Ostatnie szczegóły dopracowane były w Bazie Badawczej Lunares.

Podzieliliśmy się na kilka zespołów, z których każdy zajmował się innym zagadnieniem: architekturą i urbanistyką kolonii, ochroną przed promieniowaniem, systemem podtrzymywania życia w bazie, organizacją wytwarzania dóbr czy też kwestią lokalizacji, co jest niezwykle istotne, bo trzeba wziąć pod uwagę liczbę dni słonecznych w planowanym dla kolonii miejscu czy choćby częstotliwość występowania tam burz piaskowych – tłumaczy na łamach serwisu kosmonauta.net Natalia Ćwilichowska, studentka z Wydziału Chemicznego , odpowiedzialna w projekcie Twardowsky za opracowanie systemów podtrzymywania życia.

Główne założenie konkursu: samowystarczalność.

Marsjańska baza na tysiąc osób miałaby być zaczątkiem nowego marsjańskiego społeczeństwa. Ale żeby to nawet tylko w rozważaniach było możliwe musi spełnić podstawowy warunek i być samowystarczalna. Także pod względem ekonomicznym. Założono, że taka kolonia powinna jak najmniej importować towarów z Ziemi. Utrzymanie zaś miałby zagwarantować eksport marsjańskich dóbr.

Dlatego ustalono odgórnie, że transport z naszej rodzimej planety na Marsa kosztowałby 500 dolarów za każdy kilogram. A w odwrotnym kierunku: 200 dolarów.

To nie wszystko. Baza powinna sama potrafić produkować komponenty, które mogłyby w przyszłości posłużyć do jej rozbudowy. Kolonia musi też potrafić wytwarzać żywność dla swoich mieszkańców, ale też energię, ubrania i przedmioty codziennego użytku. Przy tym wszystkim trzeba pamiętać o warunkach, jakie panują na czwartej planecie od Słońca, gdzie temperatura waha się od -140 do +30 st. C.

Maksymalnie do zdobycia 100 punktów.

Uczestnicy konkursu Mars Society mają do zdobycia w sumie 100 punktów. Najwięcej, bo 40, za projekt techniczny i opis, jakie systemy będą wykorzystane w kolonii. Wraz ze wskazaniem sposobu działania. Maksymalnie 30 punktów za samowystarczalność bazy i jej ekonomię. Do tego po 10 za rozwiązania społeczno-kulturalne, polityczno-organizacyjne oraz walory estetyczne.

Oprócz tego twórcy każdego projektu w ramach marsjańskiego konkursu musieli na 20 stronach opisać takie zagadnienia, jak struktura i charakterystyka przyszłego marsjańskiego społeczeństwa; jak kolonia ma być zarządzana; czy w jakich aspektach życie na Marsie może być lepsze od tego na Ziemi. Autorzy najlepszych 10 projektów będą zaproszeni na szczegółową prezentację pomysłów podczas International Mars Society Convention we wrześniu 2019 w Los Angeles. Wtedy też poznamy zwycięzców.

Twardowsky powstałby w kraterze Jezero.

Polska propozycja marsjańskiej bazy autorstwa studentów Politechniki Wrocławskiej miałaby stanąć w kraterze Jezero, tym samym, które planowane jest przez NASA jako miejsce lądowania misji Mars 2020. 

Jezero otaczają tereny wyżynne, co daje nam częściową ochronę przed radiacją. Promienie Słońca odbijające się od wzgórz i zaprojektowanego przez nas systemu automatycznie sterowanych sześciu tysięcy luster pozwalają nam również regulować ilość światła dostarczanego do kolonii – przekonuje Orest Savytskyi, student z Wydziału Architektury, który w Twardowsky odpowiada za kwestie architektoniczne i urbanistyczne.

A tak będzie przebiegała kolonizacja Marsa według ekspertów NASA (Źródło: NASA)

Dużo otwartej przestrzeni i wodospady.

Twórcy projektów marsjańskich baz musieli wymyślić sposób, żeby mieszkańcy – ze względu na nowe miejsce i spore oddalenie od tego, co znane – nie popadali w depresję. Stąd pomysł, żeby w kolonii Twardowsky byli podzieleni na 200-osobowe grupy. I przebywaliby w jak najbardziej otwartych przestrzeniach.

Zaprojektowaliśmy naprawdę olbrzymią przestrzeń, do tego w układzie tarasowym, co otwiera widok na cały obiekt. Mieszkania kolonizatorów sąsiadowałyby tam m.in. z restauracjami, kafejkami, sklepami czy placówkami medycznymi. Nie byłoby tam więc martwych sypialnianych uliczek, które mogłyby przygnębiać – uważa Orest Savytskyi.

Otwarte tereny z zielenią i wodospadami miałyby efektywnie koić nerwy marsjańskich kolonistów. Do tego dekoncentracja roślin. Żeby w razie jakiegoś zagrożenia, np. wirusa nie musieć stawiać czoła groźbie utraty źródła pożywienia.

Bo jedzenie to rośliny i ryby, czyli akwaponika.

Akwaponika, czyli połączenie hodowli ryb z uprawą roślin w wodzie ma być sposobem na żywność w bazie Twardowsky. W takim rozwiązaniu rybne odchody są dodatkową odżywką dla roślin. W ten sposób projektanci pokonali jedną z większym przeszkód – zimną, marsjańską glebę. Wodne rośliny odpowiadały by też za życiodajny tlen. Ale nie tylko one.

Na wyposażeniu kolonii Twardowsky byłoby urządzenie Moxie, nad którym obecnie pracuje NASA, a które przeznaczone jest do wykonywania elektrolizy dwutlenku węgla.

To niewielka kostka o boku 30 cm o masie 15 kg. W Twardowskym mielibyśmy ich kilkaset, dzięki czemu kolonia mogłaby swobodnie rozwijać swoją część przemysłową, która będzie pochłaniać masę tlenu choćby w procesach hutniczych. Oprócz tego w bazie funkcjonowałbym zaawansowany system recyclingu – wyjaśnia Natalia Ćwilichowska.

To nie pierwsze kosmiczne próby Polaków.

Twardowsky to najnowszy, kosmiczny krok Polaków, ale nie pierwszy. Trzeba przyznać, że mamy w tej kwestii coraz więcej powodów do dumy. Dość wspomnieć o polskim projekcie bazy księżycowej, który zdobył pierwsze miejsce w konkursie Mootopia. Albo o platformie CREODIAS, która gwarantuje szybki, prosty i wygodny dostęp do danych z europejskich satelitów programu Copernicus.

Warto też przypomnieć o Polskiej Strategii Kosmicznej, przyjętej w 2017 r. i obowiązującej do 2030 r. W jej ramach Polska Agencja Kosmiczna podpisała w kwietniu 2019 r. porozumienie z dowództwem strategicznym USA. W jego ramach nasz kraj uzyska dostęp do danych i usług związanych ze świadomością sytuacyjną w kosmosie, takich jak m.in. ostrzeżenia o zderzeniach, fragmentacji czy niekontrolowanym wejściu w atmosferę obiektów satelitarnych.

Strona główna , Zarezerwuj wizytę

Kontakt z nami


Dodaj komentarz